
Na
stronach Last
minute. 24h chrześcijaństwa na świecie autor
odwiedził sześć kontynentów, około dwudziestu państw. W jakim
celu? By pokazać czytelnikom (a zdaje się również, że sam tego
potrzebował, gdyż wątek laicyzacji Zachodu spędza mu sen z powiek), że
chrześcijaństwo we wszystkich swych odmianach to rzecz o wiele
większa niż wydaje się zwykłym zjadaczom chleba (także tego konsekrowanego) patrzącym jedynie na rodzimy, katolicki ogródek.
Książka ma świetną formułę – z jednej strony mamy ustępy,
gdzie głos ma sam publicysta i w charakterystycznym dla siebie stylu
relacjonuje swoje wrażenia z podróży, ale nie stroni też od
nakreślania w nieco eseistycznej formie rysów historycznych czy
społecznych odwiedzanych miejsc. Z drugiej, dostajemy fragmenty, w
których Hołownia przeprowadza wywiady z osobami, do których chciał
dotrzeć, przy czym oddaje im głos na dłużej niż kilka zdań,
których oczekiwalibyśmy od zwykłego prasowego wywiadu. Ta forma
zdecydowanie zdaje egzamin – nieco egzaltowany i efekciarski styl
dziennikarza, do którego zdołał nas przyzwyczaić w swoich
książkach i artykułach zostaje nieco na bocznym torze, nie
powoduje przesytu czy wręcz irytacji, a wywiady są przeprowadzone
naprawdę ciekawie.
Ciekawi
są też ludzie, których autor spotyka na swojej drodze. Honduras:
kardynał Maradiaga, który osobiście pilotuje śmigłowce, którymi
przemieszcza się do wiernych i przez cały czas jest otoczony
ochroną, gdyż stale naraża się na gniew narkotykowych karteli.
Papua – Nowa Gwinea: ekipa misjonarzy tłumacząca Biblię na
endemiczne języki miejscowych plemion, w których nie ma takich słów
jak baranek
czy żłób.
Guam: komandor podporucznik, będący jednocześnie duszpasterzem
amerykańskich żołnierzy. USA: ludzie z radykalnego ruchu The
Simple Way,
którzy z pacyfizmem na ustach i łatką lewicowych radykałów
każdego dnia szukają mistyki i pragną, by Słowo stało się
ciałem. Turkmenistan: polscy księża wytrwale od lat budujący
wspólnotę katolików w skrajnie trudnych warunkach społecznych i
politycznych. Last
minute ma
24 rozdziały i każdy z nich niesie ze sobą inną historię toczącą
się w innym miejscu, innych warunkach i wszyscy czytelnicy znajdą
tam coś dla siebie.
Zaraz,
zaraz. Jak to wszyscy? Przecież założenie jest takie, że Hołownia
to publicysta na wskroś katolicki, do którego jakiś czas temu
przylgnęło określenie Terlikowski
light.
Więc książka jest tylko dla katolików, prawda? No cóż, moim
zdaniem niezupełnie. Last
minute to
pozycja, którą poleciłbym chociażby antyklerykałom. Kościół
katolicki zdaje się być w naszym kraju wygodnym podmiotem
publicystycznej chłosty (choć nie ukrywajmy – niejednokrotnie
jest za co), jednakże przy przyjęciu odpowiedniej perspektywy,
nawet najgorliwszy przeciwnik musi przyznać, że Kościół na całym
świecie (w Polsce również, choć nie o tym jest mowa) ma „za
uszami” olbrzymie ilości rzeczy po prostu dobrych i potrzebnych, w
których państwo czy społeczeństwo jako takie nie radziłoby
sobie. Poza tym, prezentując feerię barw religijnego życia
na globie, w skrajnie odmiennych uwarunkowaniach, Hołownia
„wyciąga” czytelnika ponad polskie piekiełko i pokazuje, że
chrześcijaństwo jest rzeczą o wiele większego kalibru, niż
lokalnym, europejskim zjawiskiem. Gdyby popatrzeć nań ze świeckiego
punktu widzenia, jest ideą, która – tak jak prawa człowieka czy
międzynarodowe organizacje – ma szeroki zasięg i konkretny
przekaz. Oczywiście każdy może mieć inne zdanie na ten temat
(myślę, że znaleźliby się chętni, którzy spokojnie mogliby
napisać Last
minute
w lustrzanym odbiciu, 24 rozdziały rozliczania chrześcijan) ale
faktom ciężko zaprzeczyć. Jest to też książka w dużym stopniu
o charakterze ekumenicznym – wielokrotnie
dostajemy
tu rozważania, z których wynika jasno, że prawosławie,
protestantyzm, katolicyzm i inne odłamy, to tak naprawdę spojrzenie
w tym samym kierunku, choć z różnych perspektyw, a dziennikarz
świetnie odnajduje się w tym kontekście i potrafi to dobrze ubrać
w słowa.
Szymon
Hołownia nie zawiódł. Last
minute. 24h chrześcijaństwa na świecie, rewelacyjnie
wydane, czyta się jak dobrą literaturę podróżniczą, choć
traktuje o wojażach w ograniczonym zakresie. Co istotniejsze – to
książka prowokująca do myślenia, przewartościowywania, szukania
nowych punktów widzenia zarówno do apologii, jak i do krytyki
chrześcijaństwa w świecie. O samej książce niewiele więcej już można powiedzieć... Raczej
trzeba przeczytać. Warto.
Twoja recenzja skusiła mnie do sięgnięcie po tę książkę i... nie żałuję! Dotychczas miałam okazję czytać „Monopol na zbawienie” i „Kościół dla średniozaawansowanych” niestety żadnej nie potrafiłam dokończyć. Wydaje mi się, że były przeładowane informacjami, stąd nie tak wciągające, a raczej trochę męczące. Przeciwnie „Last minute” - nie mogłam oderwać się od tej książki. Co rozdział wydawała mi się ciekawsza, a każde nowe miejsce i osoba robiły na mnie coraz większe wrażenie. Chyba najbardziej zapadła mi w pamięć historia a raczej historie, bo Hołownia wraca do tego miejsca 3 razy, z Papui – Nowej Gwinei gdzie miejscowi bądź misjonarze tłumaczą Biblię na języki tamtejszych malutkich społeczności – nie mieści mi się w głowie poświęcenie życia takiemu zadaniu, jedynym wytłumaczeniem zdaje się być ogromna wiara tych ludzi. Zgadzam się z Tobą, że oddanie głosu osobom, które spotyka było świetnym pomysłem i z pewnością uatrakcyjniło książkę. Doskonałą puentą po jej przeczytaniu oraz stwierdzeniem godnym głębszych przemyśleń są twoje słowa, że „chrześcijaństwo jest rzeczą o wiele większego kalibru, niż lokalnym, europejskim zjawiskiem.” Również szczerze polecam!
OdpowiedzUsuńE.
Cieszy mnie to szalenie, że moja pisanina potrafi kogoś zachęcić! ;)
UsuńCześć, zgaduję, że dawno nie było żadnego międzyczasu...? ;)
OdpowiedzUsuńBartek
No już parę dni minęło. :)
UsuńJuż coś rodzę w bólach, myślę że do końca tygodnia się przełamię. ;)
Czekamy!
OdpowiedzUsuńKupiłam, czeka.
OdpowiedzUsuń30 year-old Software Consultant Malissa Ashburne, hailing from Madoc enjoys watching movies like Prom Night in Mississippi and Fishing. Took a trip to Historic Centre of Salvador de Bahia and drives a Bentley Litre Le Mans Sports 'Bobtail'. przejsc na strone
OdpowiedzUsuńsad okregowy w rzeszowie rozwody
OdpowiedzUsuń